niedziela, 21 grudnia 2014

Jesień

Spadają z drzew umarłe liście
i kwiaty już złożono na marach.
Nic nie urośnie, nic nie zakwitnie
- nadeszła jesień deszczowa i szara.

Ludzkie myśli spływają bólem,
jak pnie drzew spływają deszczem.
Nagie korony wyszepczą czule
requiem nad każdym życiowym błędem. 

***

Znowu słyszę jej krzyk, co rozdziera serce,
znów biegnie przed siebie, choć wcale nie chce.
Więc kto ją zmusza? To zimny świat
-jej kochanek, kat i brat.

Bo kocha to życie tak mimo wszystko,
chociaż nie raz każe cierpieć niewinnym.
To cała ona - nie raz już tak wyszło,
że mówi do śmierci tonem przymilnym.

Przywykła kochać to, co ją rani,
przywykła do myśli, że nie pasuje
do ludzi, którzy na sukces nagrzani,
a bieg za sukcesem ich szczęście truje.

piątek, 24 października 2014

Oda do Ciebie

/Praca domowa na polski. Mieliśmy za zadanie napisać manifest programowy naszego pokolenia w formie ody./

Co mamy wielbić w świecie pieniądza,
gdzie ludzkim sercem wciąż włada zawiść?
Ludzka zachłanność zatrważająca,
gdzie każdy chce mieć, aby przetrawić?

Pragnę odrzucić pęd materialny,
nie chcę pieniędzy, chcę tylko Ciebie,
Ty, który dajesz cud namacalny
- dajesz mi miłość, dajesz mi siebie.

Nie Bogu jestem dziś tak oddana,
nie jemu wdzięczna za życia radość.
Jego jest dziełem zawodu szrama,
nie od niego cud, a jedynie złość.

Bo mówią, że dba, ale pozwala,
by serce matki umarło z synem.
Choć pewnie spadnie na głowę kara,
to moja wiara odeszła z dymem.

Z dymem ze zniczy na grobie brata,
z dymem spalonych domów niewinnych.
Miłosierny, lecz nie wszechmogący
lub wszechmogący niemiłosierny.

Komu więc dzięki składam za miłość?
To drugi człowiek, w życiu niezbędny.
Nic nie wart pieniądz, ważna jest czułość,
której doświadczyć chce człowiek błędny.

Miłości pragnę, do niej uciekam,
bo daje wolność, jakiej nie znałam.
Skarbów i bogactw dziś się wyrzekam.
Będę kochała. Kocham. Kochałam.

Żar serc nad wszystko, co materialne,
a co ubóstwia zepsuty nasz świat.
Zwolnijmy tempo, by kochać siebie
i kochać Ciebie, choć pełenś jest wad.

wtorek, 22 lipca 2014

Ballada o Ółomie

Jestem jej małym, latającym masłem,
rozbawiam ją wieczorem, nim zasnę,
aż łzy szczere płyną z oczu.
Ładnie wygląda w ciasnym warkoczu,
choć wolę ją w rozpuszczonych, ale tak się rymowało :D
Codziennie rano pije kakao ^^
Rymy w tej bajce są nader żałosne
jak kwik maciory rodzącej na wiosnę.
Ale też nasze rozmowy nie są zbyt mądre,
bo Ółom zżarł wczoraj wraz z ośćmi flądrę xD
Podobno ma kontakt z dealerem prochów,
dlatego żółty słoń przesłania jej widok trochu ^^
Zaprasza na party w Summoner's Rift,
lubi odstawiać rowerem drift.
Miał Ółom się ze mną bujać po Jani,
lecz patrzył, jak Szwaby Mundial wygrali.
Wioskę odwiedza nad wyraz rzadko
i liczy, że kiedyś zostanie mężatką :D

niedziela, 20 lipca 2014

M...

Zmieniasz zdanie z prędkością lecącego bombowca,
a Twoje obietnice zbyt rzadko mają pokrycie.
W nerwach słaby z Ciebie rozmówca,
bo przytłacza Cię skomplikowane życie.

Rozkładasz bezradnie ręce pytany o uczucia,
z moimi natomiast zrobisz co zechcesz.
Na sercu zostawiasz głębokie cięcia,
mimo że komplementami moje ego łechcesz.

Ale bez Ciebie jeszcze trudniej niż przy Twoim boku,
bo masz w sobie coś, co cholernie mi się podoba!
Nie chcę sama stawiać już żadnego kroku
i tak w nieskończoność trwa moja półżałoba.

Pytasz czym jest to coś, odpowiadam – nie wiem.
Bo czy kocha się za coś konkretnego?
W łanie zboża mego życia jesteś pięknym makiem
niby tylko chwastem, a jednak uroku nieodpartego.

Wystarczy jeden uśmiech, bym się sama śmiała,
uwielbiam Twoje poczucie humoru, Twoją życia radość.
To, że w perspektywie Twojej wiedzy czuję się tak mała,
bo masz pasję, której z poświęceniem czynisz zadość.

To, że tłumaczysz mi się z zapałem,
choć wcale tego nie oczekuję.
To, że wznoszę się centymetr nad ciałem,
gdy Twoje usta żarliwie całuję.

Chociaż boli jak cholera każda Twa odmowa,
udrękę łagodzisz jednym czułym gestem.
I nawet się nie łudź, że w niepamięć padną słowa:
"Zacznijmy od nowa. Cześć, M... jestem".

środa, 16 lipca 2014

Na rudość

/Po sukcesie napisanego dla beki komentarza, postanowiłam umieścić go na swoim blogu, aby zachować go dla potomności :D /

Rudość to problem iście niemiecki,
nie zedrze rudy z dziewczyny kiecki.
Nie znajdzie rudy kolegów wielu,
kochankę znajdzie tylko w burdelu.
Ciężkie jest rudego życie,
pociesza go tylko jabola picie.
Kobieta go kocha - to jego mama,
która rudego rodziła sama
ku rozpaczy całego narodu.
Rudy przegranym jest już za młodu.

niedziela, 15 czerwca 2014

Całujcie mnie w dupę/Festiwal nienawiści

Ci, co za plecami plotą,
zamiast zająć się robotą,
mogą całus złożyć gładki
na przepiękne me pośladki.

W rzyć mnie mogą pocałować,
co chcą fałszem czas zajmować,
także dumne wielce panie
śmiać się rade niesłychanie,

gdy czyjś pogląd oryginalny,
ktoś ma osąd ludu walny
w poważaniu swym głęboko.
Kij wam ostry wszystkim w oko!

I poeci, ryje krzywe,
które słowa ślą zelżywe,
o swą sławę trwożne wielce,
chcą zniechęcić konkurencję.

Niechaj szpetne me inwersje
uradują mądre serce
Polonistki z doktoratem,
co na wierszach zna się zatem.

I ty całuj, były miły,
co przyjaźni nie znasz siły.
I ty w spółce, konfidencie!
Co Achilles miał na pięcie

w twojej głowie siedzi zwadą
kiedy mi na czoło kładą
laur przepiękny, malowany.
Grzech ten z dupy ubzdurany!

Tępy jesteś, więc ci powiem
(choć przypłacę może zdrowiem)
że to solą jest ci w oku,
gdy na szczęście patrzysz z boku!

Geje, lesby, transwestyci,
tępa masa szybko chwyci
nurt poprawnej polityki
i zastawi na nas wnyki.

Chłop i baba, jasna sprawa
lecz co to jest za zabawa?
Idźmy zgodnie z nową modą
- oglądajmy damę z brodą!

Muzułmanie, słuszna wiara
dla niewiernych jedna kara:
śmierć na miejscu, ku radości
tych ciapatych naszych gości.

Szariat w Anglii, lanie kwasem
no i może jeszcze czasem
"Allah Akbar", pogaduszki
oraz trotyl prosto z puszki.

Świat nasz oto skurwiał do cna,
choć publika wciąż radosna!
To pojebów przyszła wiosna,
popkultura spadła do dna.

środa, 11 czerwca 2014

Pozwolono nam

/Wiersz napisany na szkolny konkurs literacki (pisany o 5 rano w dniu oddania prac :D)/

Pozwolono nam dzierżawić
kilka fragmentów wieczności
i snuć swego losu szarą nić
z przędzy nienawiści i miłości.

Pozwolono nam na radość,
na zabawę i na zbytki,
aby ciału czynić zadość,
instynkt zaspokoić płytki.

Pozwolono nam pamiętać
o swym duchu i o wierze,
byśmy z czcią umieli klękać
przed tym, czego niepomne jest zwierzę.

Pozwolono nam się uczyć,
rozumem poznawać świat,
pośród prawd i fałszów kluczyć,
mając wiedzę za pan brat.

Lecz na błędy nie ma zgody,
nie ma drugiej szansy.
Winy pełni chłopiec młody,
konsekwencje – człowiek starszy.

Bo żyć nam pozwolono,
ale tylko raz,
byśmy zasilili grono
dobrze wykorzystujących czas.

Chociaż w sztuce życia gramy
bez wskazówek, scenariusza,
chociaż nęcą nas omamy,
wygrać musi czysta dusza.

Więcej żyć już nie będziemy,
cieszmy się, czym mamy.
Okrzyk nasz nie jest niemy,
nie są sztywne świata ramy.

środa, 4 czerwca 2014

Choć umrzemy, żyjmy!

/Dalszy ciąg barokowych inspiracji/

Krótkie jest ludzkie życie,
krótki nasz na ziemi czas.
Dzisiaj pączek jest w rozkwicie,
zwartą ścianą stoi las;

jutro płatki spadną z kwiatu,
pod toporem padną pnie.
Przypatrz się naturze-bratu,
bo to samo czeka cię.

Lecz kwiat zanim uschnie - pachnie,
zanim zwiędnie - cieszy wzrok.
Czas swój wykorzystaj trafnie,
choć cię zapomnienia skryje mrok.

Choć twe czyny bez znaczenia
w perspektywie czasu,
chociaż płonne twe marzenia,
chociaż wszyscy spoczniem w piachu.

Życie swoje chwyć za grzywę,
działaj póki czas.
Prostuj w sobie to, co krzywe,
nie patrz na krytykę mas.

Baw się, pracuj, kochaj, płacz!
Z uśmiechem przyjmuj każdy dzień.
W przyszłość z optymizmem patrz
i żyj zgodnie z rytmem serca twego drżeń.

czwartek, 29 maja 2014

Uczucie niechciane

Wzrok wlepiony w moje bóstwo
nieosiągalne, a przez to tak chciane.
Bo me serce bije pusto,
próżno mi kochanie dane.

Jego postać mnie uwodzi,
jego zapach jak olejki,
jego słowo nie zawodzi,
jego dotyk tak przyjemny!

Kocham, pragnę, tęsknię, myślę,
nienawidzę, żar niech pryśnie!
Niepotrzebnym mi uczucie,
które w garści ma me chucie.

Które, nigdy nie spełnione,
sny zatruwa, wiąże dłonie
okowami uległości
i niemocą łamie kości.

Na wieki bądź przeklęty,
Amorze, w swoim dziele niepojęty!
Nie byś dał, lecz dziś cię proszę:
odbierz miłość, którą płoszę.

sobota, 19 kwietnia 2014

Definicja szczęścia

Chcę oglądać z Tobą zachody słońca,
chcę patrzeć na światło igrające w Twoich włosach,
chcę z Tobą trząść się z zimna i umierać z gorąca,
chcę słyszeć szczęście brzmiące w naszych głosach.

Chcę biec z Tobą przez łąkę pełną stokrotek,
chcę słuchać z Tobą wiatru w koronach drzew.
Chcę być nierozważna niczym podlotek,
chcę byś usłyszał mój radosny śpiew.

Chcę liczyć gwiazdy, robić głupoty,
gadać o niczym przez cały dzień.
Urządzić bitwę na papierowe samoloty,
wpatrywać się w nasz na ziemi cień.

Chcę iść z Tobą na spacer w księżycową noc,
chcę móc się zawsze wypłakać w Twój rękaw.
Chcę byś dawał mi szczególną moc
- moc dostrzegania we wszystkim piękna.

Chcę, żebyś zapomniał o wszystkim co nas dzieli
i cieszył się tym, co nas łączy.
Chcę, byśmy że mamy siebie wiedzieli.
Niech się szczęście w nasze serca sączy!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nie zamkniesz w klatce

Zodiakalny lew, tak ciekawy świata
nie krępuj go, nie zamykaj w klatce!
Pociąga go natura nieskończenie bogata,
która swemu dziecku co najlepsze dać chce.

Ona koi ból śpiewu ptaków głosem,
szumem koron drzew, złotym słońca blaskiem.
Cięgle kusi go pełnym doznań trzosem,
ofiaruje mu nawet serce własne.

Tyle do odkrycia, do przeżycia jeszcze!
Nie ustaje lew w drodze po swe szczęście.
Błoto z jego stóp zmyją ciepłe deszcze
choćby opadł z sił w rozpaczy zamęcie.

Choćby burzy huk odebrał odwagę.
a szalony wiatr zgiął do ziemi w pół,
to niezłomny lew znajdzie na to radę:
wie, że jeden jest jego życia król.

Panem życia jest, swych losów kolei.
Choć popełnia błędy, ma do tego prawo.
Żyje każdym dniem, trwając wciąż w nadziei,
że to, co jest złe swoim trudem zmieni.

Szczęście osiągnie tylko w zgodzie z sobą,
Nie robiąc nic wbrew naturze człowieka.
I to tylko bliscy pomóc mu w tym mogą,
by się nie bał się losu, co niechybnie czeka.

sobota, 5 kwietnia 2014

Wiosna, pani bogata

Płynne złoto zalało ziemię,
soczysta zieleń cieszy oczy.
Pod niebo wznoszą ptaki swe trele,
liście pokryły przejrzyste perły rosy.

To wiosna nadeszła, pani zielona
w suknię kwiecistą odziana.
A zima już cichutko kona,
jej korona ze snów tkana.

Nie jej już prym wieść,
nie jej nad czasem panować.
Zima musi odejść
i białe swe suknie na dnie skrzyni schować.

A wiosna tymczasem roztacza swój blask
i budzi do życia stworzenie.
Pławi się w bezmiarze jej łask
przyroda, którą cieszy wiosny się zjawienie.

Na porannym, bezchmurnym niebie 
pociętym skrzydłami jaskółek
złote słońce ciemność grzebie,
w jego cieple znajdź przyczółek.

Wiosenna noc zachwyca miliardami diamentów
migoczących w bezkresnym wszechświecie.
W nich możesz ujrzeć wieczności kilka fragmentów,
będąc w domu, na swej planecie.

Pierwszy kwiat wśród mizernych traw
jest prezentem od świata.
I nawet zarośnięty staw
świadczy, że wiosna to pani bogata.

sobota, 29 marca 2014

Dusza

Rozdarta na kawałki dusza,
cierpiąca, bo cierpieć każe
tym, których kocha,
tym, którzy miłość niosą jej w darze.

Po ludzku niedoskonała,
choć pragnie wznieść się nad ludzkie słabości.
Stworzoną by ranić została
i znosić cierpienie w imię miłości.

Tuła się po świecie, przerażona własną zbrodnią.
Niby krwią splamione drżące dłonie
spływają wciąż na nowo słoną łzą.
A ilekroć na nie spojrzy, w żalu za przeszłością tonie.

Za przeszłością, której biegów zmienić już nie zdoła,
choćby gotowa była życie swe poświęcić.
Na równi staje z tymi, co spod praw wszelkich są wyjęci
i o litość, o przebaczenie pełną piersią woła.

Bo kocham Cię tak, jak kocham świat

Kocham Cię jak tlen, bez którego nie mogę żyć.
Kocham Cię jak piękny sen, który chcę co nocy śnić.
Kocham Cię jak gwiazdy, które nadają światu blask.
Kocham Cię jak wschodzącego słońca brzask.
Kocham Cię jak słońce po burzy w upalny dzień.
Kocham Cię jak muzykę grającą w rytm mojego serca drżeń.
Kocham Cię jak łagodną bryzę, wolnością pachnący wiatr.
Kocham Cię jak różowe okulary, przez które oglądam świat.
Kocham Cię jak szczęście, które rozpiera mi serce.
Kocham Cię jak świt, który daje nadzieję na lepsze.
Kocham Cię jak wiosenną zieleń, która cieszy moje oczy.
Kocham Cię jak ciepły deszcz, który nasze włosy moczy.
Kocham Cię jak refleksy zachodzącego słońca na tafli jeziora.
Kocham Cię jak pieśń ptaków, która rozbrzmiewa wiatrem niesiona.
Kocham Cię jak trzepot skrzydeł barwnych motyli.
Kocham Cię jak tęczę, która maluje się na niebie w jednej chwili.
Kocham Cię jak tysiące wspomnień, które wywołują uśmiech.
Moja miłość do Ciebie nigdy, przenigdy nie uśnie.
Jak wodę. Jak ogień. Jak światło i cień.
Kochałam, kocham i będę Cię kochać mocniej w każdy wieczności dzień.

środa, 29 stycznia 2014

Kiedy jest szczęście?

Szczęście jest, gdy masz rodzinę,
przyjaciół wokół siebie,
którzy nawet w najczarniejszą godzinę
zrozumieją i wesprą ciebie.

Gdy się rozwijasz, nabywasz wiedzę,
gdy zdobywasz nowe umiejętności.
Gdy potrafisz wyjść poza barier miedzę
i otworzyć się na ludzi w drodze do wolności.

Gdy robisz to, co kochasz,
gdy masz nadzieję na dobre jutro,
gdy możesz podziwiać świata barw pełen wachlarz,
gdy sam kolorujesz swego życia płótno.

Gdy potrafisz cieszyć się każdą małą radością,
gdy bieżąca chwila jest ci cenna jak diament.
Gdy kochasz z wzajemnością.
Gdy spoglądasz w wiszący nad głową gwiazd firmament.

Gdy czujesz wiatr we włosach
i promienie słońca na twarzy.
Gdy słyszysz życzliwość w ludzkich głosach.
Gdy potrafisz marzyć.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Moim kiepom z bielawskiej gimbazy :)

Napisany jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego, ale do tej pory jakoś nie miałam okazji zaprezentować go światu.

,,Bielawskie kiepy na zawsze w moim sercu" ~ T.K.


Mieliśmy chwile lepsze i gorsze,
lecz zawsze razem przeżywaliśmy je.
Bywało, że złościliśmy się na siebie troszkę
i czasem troski kładły na nas cień.

Tak wiele lat wspólnego życia,
raz róże, a raz ciernie.
Czerpałam radość z razem z Wami bycia,
miłość do Was gdzieś we mnie drzemie.

Ciężko mi z myślą, że przychodzi nam się rozstać,
ale takie właśnie jest życie - zmienne.
I choć wolałabym na zawsze z Wami zostać,
to los wyznaczył mi tory odmienne.

Lecz zostaną mi po Was wspomnienia,
ich nikt mi nie zabierze.
I choć często się kłóciliśmy,
to dzisiaj zawrzemy przymierze.

Dziękuję Wam za piękne lata,
za te długie przerwy na ławce pod drzewem.
To dzięki Wam jestem bogata w radość życia,
którą wyrażać chcę śpiewem.

piątek, 24 stycznia 2014

Zawód

Wbiłeś między żebra sztylet
i obracasz go swoim milczeniem.
Nie pamiętasz, że było chwil tyle,
chwil, które teraz są sennym marzeniem.

Zaufać to dać do ręki broń
wymierzoną w nagą skroń.
Czekając na bezlitosny strzał,
ze strachem patrzeć w przyszłość, w dal.

I paść od kuli, z uśmiechem na ustach,
kochając rękę zabójcy.
Oglądając swe odbicie w jego oczu lustrach,
ujrzeć żar serca w konwulsjach ginący.

czwartek, 23 stycznia 2014

Czas snu

Po horyzont widać tylko
śnieżnobiały, miękki puch.
Oczekuj kroków nadchodzącej zimy,
wytężając pilnie słuch.

Jaśnieją w słońcu milionem diamentów
mrozem ścięte niebios łzy,
a każdą gałąź z ciemności odmętów
wydobędą światła skry.

Tysiące białych igieł szadzi,
delikatnych niczym sen,
które mróz na drzewach sadzi,
ubierając las w cudowny tren.

Jednobarwna połać śniegu
rozdarta cieniem drzew.
Życie świata zatrzymane w biegu,
pośród ciszy niemy śpiew.

środa, 22 stycznia 2014

W spojrzeniu radość

Bo widzę świat w jasnych barwach,
czystym szczęściem w szczęścia łzach,
bogatym radością skąpaną w złotym słońcu,
bogatym w euforię na tęczy końcu.

Choć coś mi znane, to jednak nowe
za każdym razem, gdy pada na nie mój wzrok.
Szczęśliwy, kto ma za patronkę sowę
i cieszy go nieustający wrażeń potok.

Kto docenia piękno drzemiące wokół
i najsłabsze światło dostrzega w mroku.
Kto wdzięcznym jest za życie
i korzysta z niego należycie:

nie marnuje ani chwili
poświęcając czas na doskonalenie siebie.
Ci, którzy dzień dzisiejszy spędzili
z korzyścią dla innych i siebie.

Kto kocha bezchmurne niebo i krople deszczu,
ogień i wodę, słońce i cień,
i żyje życiem dzień w dzień,
stu lat szczęścia dozna w ćwierćwieczu.