niedziela, 20 lipca 2014

M...

Zmieniasz zdanie z prędkością lecącego bombowca,
a Twoje obietnice zbyt rzadko mają pokrycie.
W nerwach słaby z Ciebie rozmówca,
bo przytłacza Cię skomplikowane życie.

Rozkładasz bezradnie ręce pytany o uczucia,
z moimi natomiast zrobisz co zechcesz.
Na sercu zostawiasz głębokie cięcia,
mimo że komplementami moje ego łechcesz.

Ale bez Ciebie jeszcze trudniej niż przy Twoim boku,
bo masz w sobie coś, co cholernie mi się podoba!
Nie chcę sama stawiać już żadnego kroku
i tak w nieskończoność trwa moja półżałoba.

Pytasz czym jest to coś, odpowiadam – nie wiem.
Bo czy kocha się za coś konkretnego?
W łanie zboża mego życia jesteś pięknym makiem
niby tylko chwastem, a jednak uroku nieodpartego.

Wystarczy jeden uśmiech, bym się sama śmiała,
uwielbiam Twoje poczucie humoru, Twoją życia radość.
To, że w perspektywie Twojej wiedzy czuję się tak mała,
bo masz pasję, której z poświęceniem czynisz zadość.

To, że tłumaczysz mi się z zapałem,
choć wcale tego nie oczekuję.
To, że wznoszę się centymetr nad ciałem,
gdy Twoje usta żarliwie całuję.

Chociaż boli jak cholera każda Twa odmowa,
udrękę łagodzisz jednym czułym gestem.
I nawet się nie łudź, że w niepamięć padną słowa:
"Zacznijmy od nowa. Cześć, M... jestem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz