Po
horyzont widać tylko
śnieżnobiały,
miękki puch.
Oczekuj
kroków nadchodzącej zimy,
wytężając
pilnie słuch.
Jaśnieją
w słońcu milionem diamentów
mrozem
ścięte niebios łzy,
a
każdą gałąź z ciemności odmętów
wydobędą
światła skry.
Tysiące
białych igieł szadzi,
delikatnych
niczym sen,
które
mróz na drzewach sadzi,
ubierając
las w cudowny tren.
Jednobarwna
połać śniegu
rozdarta
cieniem drzew.
Życie
świata zatrzymane w biegu,
pośród
ciszy niemy śpiew.
A tan wiersz... nie wiem. Bardzo neutralnie do niego podchodzę. Nie, nie przypadł mi do gustu :/
OdpowiedzUsuńLubię opisywać przyrodę, bo cóż jest od niej piękniejszego? Może to i błąd, bo słowa są zbyt puste, by to wyrazić.
Usuń