piątek, 24 października 2014

Oda do Ciebie

/Praca domowa na polski. Mieliśmy za zadanie napisać manifest programowy naszego pokolenia w formie ody./

Co mamy wielbić w świecie pieniądza,
gdzie ludzkim sercem wciąż włada zawiść?
Ludzka zachłanność zatrważająca,
gdzie każdy chce mieć, aby przetrawić?

Pragnę odrzucić pęd materialny,
nie chcę pieniędzy, chcę tylko Ciebie,
Ty, który dajesz cud namacalny
- dajesz mi miłość, dajesz mi siebie.

Nie Bogu jestem dziś tak oddana,
nie jemu wdzięczna za życia radość.
Jego jest dziełem zawodu szrama,
nie od niego cud, a jedynie złość.

Bo mówią, że dba, ale pozwala,
by serce matki umarło z synem.
Choć pewnie spadnie na głowę kara,
to moja wiara odeszła z dymem.

Z dymem ze zniczy na grobie brata,
z dymem spalonych domów niewinnych.
Miłosierny, lecz nie wszechmogący
lub wszechmogący niemiłosierny.

Komu więc dzięki składam za miłość?
To drugi człowiek, w życiu niezbędny.
Nic nie wart pieniądz, ważna jest czułość,
której doświadczyć chce człowiek błędny.

Miłości pragnę, do niej uciekam,
bo daje wolność, jakiej nie znałam.
Skarbów i bogactw dziś się wyrzekam.
Będę kochała. Kocham. Kochałam.

Żar serc nad wszystko, co materialne,
a co ubóstwia zepsuty nasz świat.
Zwolnijmy tempo, by kochać siebie
i kochać Ciebie, choć pełenś jest wad.

wtorek, 22 lipca 2014

Ballada o Ółomie

Jestem jej małym, latającym masłem,
rozbawiam ją wieczorem, nim zasnę,
aż łzy szczere płyną z oczu.
Ładnie wygląda w ciasnym warkoczu,
choć wolę ją w rozpuszczonych, ale tak się rymowało :D
Codziennie rano pije kakao ^^
Rymy w tej bajce są nader żałosne
jak kwik maciory rodzącej na wiosnę.
Ale też nasze rozmowy nie są zbyt mądre,
bo Ółom zżarł wczoraj wraz z ośćmi flądrę xD
Podobno ma kontakt z dealerem prochów,
dlatego żółty słoń przesłania jej widok trochu ^^
Zaprasza na party w Summoner's Rift,
lubi odstawiać rowerem drift.
Miał Ółom się ze mną bujać po Jani,
lecz patrzył, jak Szwaby Mundial wygrali.
Wioskę odwiedza nad wyraz rzadko
i liczy, że kiedyś zostanie mężatką :D

niedziela, 20 lipca 2014

M...

Zmieniasz zdanie z prędkością lecącego bombowca,
a Twoje obietnice zbyt rzadko mają pokrycie.
W nerwach słaby z Ciebie rozmówca,
bo przytłacza Cię skomplikowane życie.

Rozkładasz bezradnie ręce pytany o uczucia,
z moimi natomiast zrobisz co zechcesz.
Na sercu zostawiasz głębokie cięcia,
mimo że komplementami moje ego łechcesz.

Ale bez Ciebie jeszcze trudniej niż przy Twoim boku,
bo masz w sobie coś, co cholernie mi się podoba!
Nie chcę sama stawiać już żadnego kroku
i tak w nieskończoność trwa moja półżałoba.

Pytasz czym jest to coś, odpowiadam – nie wiem.
Bo czy kocha się za coś konkretnego?
W łanie zboża mego życia jesteś pięknym makiem
niby tylko chwastem, a jednak uroku nieodpartego.

Wystarczy jeden uśmiech, bym się sama śmiała,
uwielbiam Twoje poczucie humoru, Twoją życia radość.
To, że w perspektywie Twojej wiedzy czuję się tak mała,
bo masz pasję, której z poświęceniem czynisz zadość.

To, że tłumaczysz mi się z zapałem,
choć wcale tego nie oczekuję.
To, że wznoszę się centymetr nad ciałem,
gdy Twoje usta żarliwie całuję.

Chociaż boli jak cholera każda Twa odmowa,
udrękę łagodzisz jednym czułym gestem.
I nawet się nie łudź, że w niepamięć padną słowa:
"Zacznijmy od nowa. Cześć, M... jestem".

środa, 16 lipca 2014

Na rudość

/Po sukcesie napisanego dla beki komentarza, postanowiłam umieścić go na swoim blogu, aby zachować go dla potomności :D /

Rudość to problem iście niemiecki,
nie zedrze rudy z dziewczyny kiecki.
Nie znajdzie rudy kolegów wielu,
kochankę znajdzie tylko w burdelu.
Ciężkie jest rudego życie,
pociesza go tylko jabola picie.
Kobieta go kocha - to jego mama,
która rudego rodziła sama
ku rozpaczy całego narodu.
Rudy przegranym jest już za młodu.

niedziela, 15 czerwca 2014

Całujcie mnie w dupę/Festiwal nienawiści

Ci, co za plecami plotą,
zamiast zająć się robotą,
mogą całus złożyć gładki
na przepiękne me pośladki.

W rzyć mnie mogą pocałować,
co chcą fałszem czas zajmować,
także dumne wielce panie
śmiać się rade niesłychanie,

gdy czyjś pogląd oryginalny,
ktoś ma osąd ludu walny
w poważaniu swym głęboko.
Kij wam ostry wszystkim w oko!

I poeci, ryje krzywe,
które słowa ślą zelżywe,
o swą sławę trwożne wielce,
chcą zniechęcić konkurencję.

Niechaj szpetne me inwersje
uradują mądre serce
Polonistki z doktoratem,
co na wierszach zna się zatem.

I ty całuj, były miły,
co przyjaźni nie znasz siły.
I ty w spółce, konfidencie!
Co Achilles miał na pięcie

w twojej głowie siedzi zwadą
kiedy mi na czoło kładą
laur przepiękny, malowany.
Grzech ten z dupy ubzdurany!

Tępy jesteś, więc ci powiem
(choć przypłacę może zdrowiem)
że to solą jest ci w oku,
gdy na szczęście patrzysz z boku!

Geje, lesby, transwestyci,
tępa masa szybko chwyci
nurt poprawnej polityki
i zastawi na nas wnyki.

Chłop i baba, jasna sprawa
lecz co to jest za zabawa?
Idźmy zgodnie z nową modą
- oglądajmy damę z brodą!

Muzułmanie, słuszna wiara
dla niewiernych jedna kara:
śmierć na miejscu, ku radości
tych ciapatych naszych gości.

Szariat w Anglii, lanie kwasem
no i może jeszcze czasem
"Allah Akbar", pogaduszki
oraz trotyl prosto z puszki.

Świat nasz oto skurwiał do cna,
choć publika wciąż radosna!
To pojebów przyszła wiosna,
popkultura spadła do dna.

środa, 11 czerwca 2014

Pozwolono nam

/Wiersz napisany na szkolny konkurs literacki (pisany o 5 rano w dniu oddania prac :D)/

Pozwolono nam dzierżawić
kilka fragmentów wieczności
i snuć swego losu szarą nić
z przędzy nienawiści i miłości.

Pozwolono nam na radość,
na zabawę i na zbytki,
aby ciału czynić zadość,
instynkt zaspokoić płytki.

Pozwolono nam pamiętać
o swym duchu i o wierze,
byśmy z czcią umieli klękać
przed tym, czego niepomne jest zwierzę.

Pozwolono nam się uczyć,
rozumem poznawać świat,
pośród prawd i fałszów kluczyć,
mając wiedzę za pan brat.

Lecz na błędy nie ma zgody,
nie ma drugiej szansy.
Winy pełni chłopiec młody,
konsekwencje – człowiek starszy.

Bo żyć nam pozwolono,
ale tylko raz,
byśmy zasilili grono
dobrze wykorzystujących czas.

Chociaż w sztuce życia gramy
bez wskazówek, scenariusza,
chociaż nęcą nas omamy,
wygrać musi czysta dusza.

Więcej żyć już nie będziemy,
cieszmy się, czym mamy.
Okrzyk nasz nie jest niemy,
nie są sztywne świata ramy.

środa, 4 czerwca 2014

Choć umrzemy, żyjmy!

/Dalszy ciąg barokowych inspiracji/

Krótkie jest ludzkie życie,
krótki nasz na ziemi czas.
Dzisiaj pączek jest w rozkwicie,
zwartą ścianą stoi las;

jutro płatki spadną z kwiatu,
pod toporem padną pnie.
Przypatrz się naturze-bratu,
bo to samo czeka cię.

Lecz kwiat zanim uschnie - pachnie,
zanim zwiędnie - cieszy wzrok.
Czas swój wykorzystaj trafnie,
choć cię zapomnienia skryje mrok.

Choć twe czyny bez znaczenia
w perspektywie czasu,
chociaż płonne twe marzenia,
chociaż wszyscy spoczniem w piachu.

Życie swoje chwyć za grzywę,
działaj póki czas.
Prostuj w sobie to, co krzywe,
nie patrz na krytykę mas.

Baw się, pracuj, kochaj, płacz!
Z uśmiechem przyjmuj każdy dzień.
W przyszłość z optymizmem patrz
i żyj zgodnie z rytmem serca twego drżeń.