Płynne złoto zalało ziemię,
soczysta zieleń cieszy oczy.
Pod niebo wznoszą ptaki swe trele,
liście pokryły przejrzyste perły rosy.
To wiosna nadeszła, pani zielona
w suknię kwiecistą odziana.
A zima już cichutko kona,
jej korona ze snów tkana.
Nie jej już prym wieść,
nie jej nad czasem panować.
Zima musi odejść
i białe swe suknie na dnie skrzyni schować.
A wiosna tymczasem roztacza swój blask
i budzi do życia stworzenie.
Pławi się w bezmiarze jej łask
przyroda, którą cieszy wiosny się zjawienie.
Na porannym, bezchmurnym niebie
pociętym skrzydłami jaskółek
złote słońce ciemność grzebie,
w jego cieple znajdź przyczółek.
Wiosenna noc zachwyca miliardami diamentów
migoczących w bezkresnym wszechświecie.
W nich możesz ujrzeć wieczności kilka fragmentów,
będąc w domu, na swej planecie.
Pierwszy kwiat wśród mizernych traw
jest prezentem od świata.
I nawet zarośnięty staw
świadczy, że wiosna to pani bogata.
Witam!
OdpowiedzUsuńKolejny wiersz to kolejna ocena ode mnie. Nie będę jakoś szczegółowo analizował słów. Dobry wiersz, odpowiednio dobrane rymy. To luźny wiersz, typowy "to enjoy", a nie do jakiegoś szukania ukrytych sensów i przesłań. Myślę, że jeśli o to ci właśnie chodziło, to w zupełności wystarczy. Ciekaw jestem, co jeszcze skrywa twoja szuflada.
Pozdrawiam
~ForgottenOne
Witam :)
UsuńDokładnie o to mi chodziło, w tym wierszu opisuję mój zachwyt przyrodą i otaczającym mnie światem :) Również pozdrawiam :)