Wzrok wlepiony w moje bóstwo
nieosiągalne, a przez to tak chciane.
Bo me serce bije pusto,
próżno mi kochanie dane.
Jego postać mnie uwodzi,
jego zapach jak olejki,
jego słowo nie zawodzi,
jego dotyk tak przyjemny!
Kocham, pragnę, tęsknię, myślę,
nienawidzę, żar niech pryśnie!
Niepotrzebnym mi uczucie,
które w garści ma me chucie.
Które, nigdy nie spełnione,
sny zatruwa, wiąże dłonie
okowami uległości
i niemocą łamie kości.
Na wieki bądź przeklęty,
Amorze, w swoim dziele niepojęty!
Nie byś dał, lecz dziś cię proszę:
odbierz miłość, którą płoszę.